Jak nauczyć dziecko minimalizować wydatki w dorosłym życiu? Część II

Przed wami kolejna porcja porad dotycząca tego, jak nauczyć zarządzania budżetem zarówno siebie, jak i dziecko. W ostatnim wpisie były podane trzy podstawowe rady, od których powinno się zacząć procedurę lepszego gospodarowania budżetem. Teraz podpowiem, co więcej należy poczynić, aby oszczędzić większe kwoty. Zaprezentuję też, co zrobić, aby wydawać mniej.

4. Pamiętaj, że potrzeba to nie to samo, co życzenie i naucz tego swoje dziecko.

Nowa kurtka na zimę bezsprzecznie jest koniecznością, lecz to wcale nie musi być kurtka z markowego sklepu – to już jest życzenie. Dzieci na ogół miewają jedynie pragnienia: ich realne potrzeby zapewniają rodzice. Tym samym powinny wiedzieć, że nie wszystko, czego zapragną, jest im konieczne. Naturalnie, presja kolegów nie ułatwia sprawy i może spowodować, że dziecko będzie potrzebowało nowych spodni, ale koniecznie te z metkami. Możecie wtedy Zaproponować, że wy – jako rodzice – przekazujecie w tym celu tylko główną część kwoty. Jeśli koszt średnich spodni to 60 złotych, to właśnie tę kwotę ustalcie jako bazową. Jeżeli dziecko będzie chciało wybrać lepszy egzemplarz – powinno na to odłożyć pieniądze i dopłacić z własnego portfela (zakładamy, że dostaje kieszonkowe – nic lepiej nie uczy oszczędzania i zarządzania budżetem).

5. Traktuj wydatki jak godziny pracy i pokazuj to dziecku.

Określ, jak dużo zarabiasz w godzinę. By wynik był bardziej miarodajny, odejmij wcześniej od swojej pensji wszelkie stałe wydatki, czyli rachunki, bilety na komunikację miejską i tak dalej. Dopiero to, co wyjdzie po tym odejmowaniu, podziel na liczbę godzin, ile spędzasz w pracy. Nie jest to ogromna kwota, prawda? I tak powinno być. Łatwiej odmówisz sobie kawy na wynos, jeśli zdasz sobie sprawę, że zarabiasz na nią przez dwie godziny. Łatwiej też wyjaśnisz latorośli wartość pieniędzy: na nowy film na DVD będziesz pracować przez konkretny czas. A jeśli przy okazji pozwolisz dziecku zarabiać własne pieniądze (np. w ramach wsparcia sąsiadów), jeszcze łatwiej uświadomi sobie, że pieniądze nie biorą się z kosmosu.

6. Zrozum mechanizmy marketingu i wytłumacz je dziecku.

Dziewczynka ze skarbonką
Własne konto to dobry pomysł

Niemało rzeczy zakupujemy jedynie z powodu technik podprogowych stosowanych w reklamach, mimo że wcale nie są nam konieczne ani nawet ich nie pragniemy. Tłumacz latorośli (oraz sobie!) schematy, które na nas wpływają. W grudniu wskaż znaczący aromat w dużych sklepach. Porównuj zdjęcia reklamowe z faktycznym wyglądem rzeczy, np. zdjęcie bluzki ze sklepu ze zdjęciem klienta czy zdjęcie hot doga w reklamie z rzeczywistym. Przeprowadźcie tak zwane ślepe porównania na towarach spożywczych. Podaj dziecku do przetestowania dwa batoniki w takich samych opakowaniach bez nadruków, nie oznajmiając, który z nich jest tym rzekomo lepszym. Niech samo spróbuje i oceni smak, aromat, kolor itd, a później wespół zastanówcie się, czy ma sens bulić tylko za firmę.

7. Angażuj dziecko w planowanie domowych wydatków.

Na przykład przygotowujcie razem jadłospis i listę zakupów. Opowiadaj rzetelnie, o czym należy koniecznie pamiętać – im więcej dziecko zrozumie, tym prościej będzie mu stosować konkretne reguły także w swoim późniejszym życiu. Poczuje się także istotne i doceniona, gdy weźmie udział w takich sprawach.

8. Załóż dziecku konto w banku.

Wypróbujcie także jego funkcje: tabelki, podliczenia budżetu albo wirtualną skarbonkę. Dzięki temu dziecko poczuje się odpowiedzialne i ważne. Spędzajcie także wspólnie czas, organizując wydatki pociechy – stosujcie wykresy, podsumowania itp.

Oszczędzanie może nie być męczące, lecz należy wyrobić w sobie trochę nawyków. Najsprawniej zaczynać małymi etapami od pojedynczych elementów. Wyznacz jeden z nich i nad nim pracuj, na przykład przestań kupować co miesiąc nowe ubrania albo nie jedz tak często na mieście. Rzucanie się z motyką na słońce może nie zadziałać, a to może źle nastawić cię do kolejnych podejść. W końcu nie od razu Rzym zbudowano.